Kucharze

Zastanawiasz się pewnie, co to za cwaniaki będą Ci mówić, jak żyć? Życzymy, żeby ta pewność siebie nie opuszczała Cię w panelu reklamowym, jak Ci zbanują konto lub jak będzie trzeba zaraportować wyniki szefowi. Ale niech Ci będzie – kilka słów o nas.

Od ponad 10 lat zajmujemy się mediami społecznościowymi – organicznymi i płatnymi. Wiadomo, można zajmować się według standardów podrzędnej budki z kebabem, która otwiera się o 3 nad ranem, bo ekipa wie, że nikt bez procentów we krwi do nich normalnie nie przyjdzie. My robimy to jak mała, ale dobra i domowa restauracja, na którą można pójść na pierwszą randkę – a Twoja druga połówka będzie w szoku, że udało Ci się zdobyć stolik. Wszystko jest dopracowane, przemyślane i z efektem zgodnym z ilustracją. Pracowaliśmy dla wielkich korporacji, średnich firm i startupów. Wszędzie dowoziliśmy i robiliśmy różnicę. Do tego stopnia, że znajomi zgłaszają się do nas, kiedy mają problem z socialami. Bo jak wiadomo w otoczeniu dobrze mieć lekarza, prawnika i kogoś kto ogarnia algorytm Instagrama.
I właśnie z tych zapytań narodził się pomysł na Roast My Social – skoro już gasiliśmy pożary na Messengerze, to dlaczego nie robić tego szerzej?

Nasz duet tworzą:

Weronika – artystyczna dusza, mistrz memów, habilitacja pisana z Marszała i MLH. Znajdzie nawiązania do popkultury szybciej niż Ty wypowiesz: „dobry marketing”.
Mariusz – uczulony na marketingową ściemę i spotkania z agencjami, które nie widzą, co mówią. Wydał miliony euro w panelach reklamowych ze sporym zyskiem. Ze swoim przywiązaniem do detali bywa kamykiem w bucie, ale nie raz okazywało się to kluczowe dla powodzenia kampanii.
Możesz nas obczaić na Linkedinie, zobaczyć, co robiliśmy i robimy. Ale wiesz, jak to mówią – zamiast opierać się na opisać, lepiej sprawdzić, jak to wygląda w praktyce. Zamów roast i przekonaj się, jak działamy.