O co chodzi?

Czytasz dalej, więc jesteś blisko podjęcia decyzji, by przejść na jasną stronę mocy, czyli marketingu bez ściemy. Brawo, pierwszy krok to przyznanie, że potrzebujesz pomocy. Zatem czas na wrzucenie na ruszt Twojej twórczości.
Jak to wygląda? Wybierz pakiet, stopień wysmażenia, dołącz linki do sociali, które mamy zroastować. Możesz dodać informacje, jaki jest główny cel Twojej działalności, ale jeśli nie dowiemy się tego z samych sociali, to chyba widzisz, w jak czarnej dziurze jesteś…

Teraz formalności! Dodaj dane do faktury, na które mamy wystawić rachunek. Tak, musisz zapłacić. Wyobraź sobie, że nie będziemy dla przyjemności do poduszki czytać Twoich postów. Płacisz, żebyśmy mogli odreagować traumę. A i ważne zastrzeżenie w tym miejscu. Jeśli masz zamiar się wymądrzać, bo śledzisz jakiegoś makreto-influencera i „wiesz lepiej”, doliczymy opłatę za pracę w szkodliwych warunkach. Jednej porady udzielimy za darmo. Zadaj sobie pytanie: skoro słuchasz guru i nadal tkwisz w tym samym miejscu – to z kim jest problem? 
Wracając do tematu. Od momentu zaksięgowania wpłaty – daj nam 14 dni roboczych i powyżywamy się nad Twoimi socialami. W efekcie dostaniesz od nas prezentację z konkretnymi wytycznymi. Takimi, że nawet jak masz talent do spartaczenia przepisu na naleśniki, to z tym dasz radę. Dostosujemy poziom wskazówek tak, żeby wszystko było jasne i klarowne – a nie jak Twoja strategia contentowa. 
Na końcu oczywiście pozostaje Twoja rola, albo w końcu zabierzesz się do roboty, albo wciąż będziesz manifestować virale i zasięgi. Wierzymy jednak, że z konkretnymi wytycznymi będzie Ci trudniej to zepsuć. Ale hej! Ludzie są kreatywni. Jak istnieje kilka sposobów na zrobienie tego dobrze, to nieskończona ilość, żeby zepsuć. Nakierujemy Twoją kreatywność na właściwe tory, jak się wykoleisz, zastanów się nad inną profesją.